<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501</id><updated>2011-04-21T23:17:52.980+02:00</updated><title type='text'>Jimmboy</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>14</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-4273245593693014860</id><published>2008-07-15T22:06:00.001+02:00</published><updated>2008-07-15T22:11:12.764+02:00</updated><title type='text'>Przeprowadzka.</title><content type='html'>Jestem gdzie indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brawa dla pana/pani śledczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uśmiałem się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-4273245593693014860?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/4273245593693014860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=4273245593693014860' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/4273245593693014860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/4273245593693014860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/07/przeprowadzka.html' title='Przeprowadzka.'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-8021251453639471115</id><published>2008-06-13T09:19:00.003+02:00</published><updated>2008-06-13T09:32:50.475+02:00</updated><title type='text'>Jak zwykle.</title><content type='html'>Biegam. Codziennie. Rano albo wieczorem. Od kilkunastu dni, budzę się trochę po szóstej. Zakładam szorty, koszulkę, bluzę, biorę iPoda i pokonuję paryskie uliczki. Nawet nie wiem kiedy, mija godzina. Wracam do domu. Prysznic, zmiana ubrania, na garnitur i koszulę z krawatem. Choć nie, dziś bez krawata. Mogę sobie pozwolić na luz. W metrze tłumy ludzi. Stoją, siedzą, czytają gazety, piją kawę. Obok mnie młodzieńcy. Rozmawiają o dzisiejszym meczu Francja - Holandia. Wierzę w Holendrów. Ostatnio ładnie skopali tyłki Włochom. Oczywiście im tego nie powiem, bo póki co jeszcze tu mieszkam, pracuję, żyję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze do pracy, wpadam na śniadanie. Jak zwykle dostaję przepyszną kawę i grzanki. Mała chwila odpoczynku. Mam czas na przeczytanie kilku stron książki. Śniadanie jest dobrym czasem na przemyślenie kilku spraw, na ułożenie sobie małego planu. Co, jak, gdzie, z kim. Zostawiam 5 Euro i ruszam dalej. Do pracy mam już tylko kilka kroków. Jak co dzień zapominam wyjąć z torby kartę magnetyczną bez której nie wejdę. Jak zwykle tamuje ruch przy drzwiach. Jak zwykle uśmiecham się przepraszająco i obiecuję sobie, że następnego dnia pomyślę o tym wcześniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pracy gorąco. Pewnie znów padła klimatyzacja. Ostatnio dość często sie to dzieje. Wchodzę do biura, zawieszam marynarkę na oparcie krzesła, podwijam rękawy, włączam monitory. Dzień dobry w piątek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-8021251453639471115?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/8021251453639471115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=8021251453639471115' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/8021251453639471115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/8021251453639471115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/06/jak-zwykle.html' title='Jak zwykle.'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-5988881133524274442</id><published>2008-06-12T10:28:00.003+02:00</published><updated>2008-06-12T10:35:01.722+02:00</updated><title type='text'>Dzień za dniem.</title><content type='html'>Natłok pracy, kilka zawirowań spowodowały, że zabrakło czasu na pisanie notek. Na szczęście wszystko wróciło do normy. Nawet nie wiem kiedy minęło te jedenaście dni. Teraz mogę powiedzieć, że to było 11 ciężkich dni. Ale dzielnie wytrwałem i wygrałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam wrażenie, że coraz częściej do mych drzwi puka pracoholizm. Póki co, nie otwieram mu. Nawet nie podnoszę się z łóżka, żeby podejść do drzwi i spojrzeć kto to. Raz to zrobiłem, i teraz już wiem, że to on. Ten styl pukania i dzwonienia zapamiętam już do końca życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj wieczorem dostaję propozycję pracy w Polsce. Warunki idealne. Może nawet lepsze niż te, które mam obecnie teraz. Nie wiem czy chcę. Trochę mi ta oferta namieszała w głowie. Bo z jednej strony przyzwyczaiłem się do życia tutaj. Znajomi, mieszkanie, praca. A z drugiej strony, tęsknie za rodziną, za swoimi ulicami, miejscami. Mam czas do przyszłej środy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-5988881133524274442?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/5988881133524274442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=5988881133524274442' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/5988881133524274442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/5988881133524274442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/06/dzie-za-dniem.html' title='Dzień za dniem.'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-3820057783236981568</id><published>2008-06-01T20:55:00.013+02:00</published><updated>2008-06-12T10:22:56.779+02:00</updated><title type='text'>Gringo</title><content type='html'>Sobotnie zakupy, zapełniły moją nową lodówkę. Mam w swojej dzielnicy targ, gdzie dostaję najlepsze, najświeższe warzywa, owoce, wędliny, sery i przyprawy. Tak bynajmniej twierdzą znajomi, którzy też tam robią sprawunki. Uzmysławiam sobie, że takie zakupy stają się dla mnie przyjemnością, a może nawet odpoczynkiem. Chodzę, próbuję, wącham, dotykam, rozmawiam. Każdy zachwala produkt na swój sposób. W końcu wybieram najlepsze według mojego uznania. I tak do następnej soboty mam spokój. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamówione książki zostają przysłane. Cieszę się, bo pogoda za oknem sprzyja, aby udać się nad brzeg Sekwany i spędzić miło czas z Wojciechem Cejrowskim, który dzielnie przeciera szlaki w Ameryce.&lt;br /&gt;Po przeczytaniu książki lubię mieć świadomość, że warto było wydać pieniądze. I tak jest tym razem. Autor nie zawodzi. To były dobrze spędzone, wykorzystane godziny. Pomimo tego, że nie przepadam za książkami podróżniczymi, przygodowymi to nie wahałem się ani chwili przy zamawianiu.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Prędkość czytania jest równa tej, którą osiąga spadająca z drzewa małpa trafiona strzałką. Prawdziwa uczta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-3820057783236981568?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/3820057783236981568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=3820057783236981568' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/3820057783236981568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/3820057783236981568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/06/gringo.html' title='Gringo'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-7767193214123253182</id><published>2008-05-28T09:25:00.003+02:00</published><updated>2008-05-28T09:50:59.239+02:00</updated><title type='text'>Powolny upływ czasu.</title><content type='html'>***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpakowuje swoje życie z kartonów, worków i zapełniam nim wszystkie kąty. Perfekcyjnie  ustawiam każdy mebel, tam gdzie jest jego miejsce. Sprawdzam każdy wariant, aż wybieram najlepszy. Oddaje się temu z pasją. Sprawia mi to ogromną przyjemność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TaJedyna dostaje papiery rozwodowe. Przyjmuje to z wysoko uniesioną głową, tak jakby chciała zobaczyć co jest ponad chmurami. Nie ma żadnych pytań. Wie, że ta decyzja wisiała już nad nami i ktoś musiał zrobić ten pierwszy krok. Mam wrażenie, że jest mi za to wdzięczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paryż opanowały tłumy kibiców. French Open na kortach Rolanda Garrosa. Dyrektorka, wielka fanka tenisa, zdobywa bilety dla kadry zarządzającej. Będę mógł obejrzeć półfinały i finał. Chciałbym zobaczyć w nich Agnieszkę Radwańską. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sophie. Kobieta o ciepłym głosie, podająca mi najlepszą kawę i croissanty daje o sobie znać. Wybieramy się na spacer. Spokojnie, nigdzie się nie spiesząc, rozmawiamy. &lt;br /&gt;Opowiada o studiach, rodzinie, swoich byłych mężczyznach. Pokazuje mi Paryż swoimi oczami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamawiam książki. Nie mam już czego czytać w czasie stania w korków a i bezczynne leżenie w wannie zaczyna mnie nudzić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-7767193214123253182?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/7767193214123253182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=7767193214123253182' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/7767193214123253182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/7767193214123253182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/powolny-upyw-czasu.html' title='Powolny upływ czasu.'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-7171642886895882600</id><published>2008-05-22T15:31:00.004+02:00</published><updated>2008-05-22T18:17:26.314+02:00</updated><title type='text'>Boskie Ciało</title><content type='html'>Poranny telefon od Agaty przypomina mi, że dziś w Polsce Boże Ciało. Z racji tego, robię sobie święto. Nie pytam się nikogo o zgodę, pozwala mi na to pozycja, jaką pełnię w firmie. Wcześniej uszykowany garnitur i koszulę odkładam z powrotem do szafy. Zamiast tego, zakładam sprane 501, podkoszulek, sportowe buty i skórzaną kurtkę. Z nocnego stolika pakuje do torby książkę. Z przedpokoju biorę kask. Schodzę do garażu i biorę motor. Dziś mogę sobie na to pozwolić. Ląduję w jednej z wielu kawiarni naprzeciwko najpiękniejszej katedry na świecie. Zamawiam standardowo croissants i kawę. Jadam tu przynajmniej 3 razy w tygodniu. Za każdym razem trafiam na tą samą  dziewczynę. Może nie jest najpiękniejsza, ale ma tak ciepły głos, że zabrałbym ją do domu na zimę. Oprócz ciepłego głosu, ma długie włosy i nogi. W myślach wyobrażam sobie te długie nogi, oplatająca me biodra. Po skończonym posiłku, podchodzę do niej i pytam czy ma coś równie pięknego jak głos ?&lt;br /&gt;Dziewczyna patrzy mi długo w oczy. Jej spojrzenie wyraża zaciekawienie i chyba jakaś obietnicę.&lt;br /&gt;- Tak, kończę o 19.00. Przyjdź po mnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-7171642886895882600?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/7171642886895882600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=7171642886895882600' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/7171642886895882600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/7171642886895882600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/boskie-ciao.html' title='Boskie Ciało'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-6145906004581464430</id><published>2008-05-21T22:07:00.001+02:00</published><updated>2008-05-21T22:09:40.424+02:00</updated><title type='text'>moment</title><content type='html'>wyszedłem nago na balkon. było to niezapomniane przeżycie. lekka bryza owinęła mnie jedwabna pieszczota i przypomniało mi sie, ze to przy takiej pogodzie jako małolat całowałem sie z dziewczynkami na parkowych ławkach. wtedy rozejrzałem sie wokoło w poszukiwaniu nieletnich par korzystających z późnej godziny aby przeżyć ich własny intymny sen nocy letniej. nie było nikogo i w tym momencie po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, że to nie mój kraj, nie mój świat, a w żyłach pozamykanych w tych domach ludzi płynie nie moja krew.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-6145906004581464430?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/6145906004581464430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=6145906004581464430' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/6145906004581464430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/6145906004581464430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/moment.html' title='moment'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-3479439071162549932</id><published>2008-05-21T10:37:00.002+02:00</published><updated>2008-05-21T10:41:53.268+02:00</updated><title type='text'>czasami nie wierze już w nic</title><content type='html'>źle spałem, boli mnie głowa, bolą mnie myśli o tym, że już nie jest tak jak było, że coś zgubiliśmy wiecznie poganiani przez czas. za plecami mamy "miłość do końca życia", która zwykła jest trwać dwa lata, burząc i przestawiając elementy naszych światów jak tornado. dziś zbieramy po niej resztki, czułość i przywiązanie- jeszcze cieple konsekwencje-nie przeszkadzają nam w skrupulatnym odłożeniu na swoje miejsce egoizmu, w powolnym odbudowywaniu siebie coraz bardziej osobno.&lt;br /&gt;  słowo"kocham cię" jeszcze mieszka miedzy nami, coraz bardziej przezroczyste, trudno je czasem odnaleźć pośród codzienności, słowo kocham cię którego znaczenie o niewyraźnych kształtach nabiera ciężkiego odcienia przynależności.&lt;br /&gt;moje "kocham cię" jest letnie i to co sie za nim kryje to kilka telefonów w ciągu dnia, i całowanie jej na dobranoc gdy co wieczór zasypia w innym pokoju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-3479439071162549932?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/3479439071162549932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=3479439071162549932' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/3479439071162549932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/3479439071162549932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/czasami-nie-wierze-ju-w-nic.html' title='czasami nie wierze już w nic'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-3572543159999139396</id><published>2008-05-20T10:41:00.001+02:00</published><updated>2008-05-20T10:46:33.465+02:00</updated><title type='text'>waiting game</title><content type='html'>chciałaby myśleć, że może być mnie pewna, że w tym scenariuszu, gdzie tyle rzeczy jest rozumianych bez słów, ona nadal chce być pewna. chce być pewna mnie.&lt;br /&gt;mówię "to znajomość bez ciągłości", i dodaje "sama tego chciałaś".&lt;br /&gt;wie to doskonale, ludzie jednak to hipokryci. ona pewnie też.&lt;br /&gt;zaczyna być zazdrosna, chociaż mnie mówiła, ze zazdrość w naszym przypadku jest nielogiczna.&lt;br /&gt;wszyscy poddajemy sie tym samym scenariuszom. ale to dobrze, bo myśli o mnie teraz. to pewne, wstaje rano i myśli, wraca do każdego momentu, wysysa każdy niuans z tych scen.&lt;br /&gt;analizuje wszystko, obecnie nie ma innego wyboru. musi czekać. zła miłość, musi być cierpliwa miłością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-3572543159999139396?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/3572543159999139396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=3572543159999139396' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/3572543159999139396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/3572543159999139396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/waiting-game.html' title='waiting game'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-3750610901173802410</id><published>2008-05-19T23:14:00.005+02:00</published><updated>2008-05-19T23:31:11.287+02:00</updated><title type='text'>Wiedza</title><content type='html'>wyświechtany slogan 'nauka to potęgi klucz' w dzieciństwie był zmorą, teraz staje się przepustką do lepszego świata. jest nagrodą za lata nauki, wyrzeczeń. pozwala mi na przebieranie w ofertach pracy. daje mi możliwość, o jakich mi się nie śniło. pozwala mi na prowadzenie negocjacji na rozmowach kwalifikacyjnych. mam tą pewność w sobie, że jestem im potrzebny, i mogę sobie na wiele pozwolić, a oni i tak przyjmą moje warunki. uwielbiam czuć tą pewność siebie, patrzeć na nich z satysfakcją, jak miotają się w trakcie negocjacji, jak chcieliby ale nie mogą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dlatego też mogę sobie pozwolić na częste zmiany pracy. kiedy czuję, że zrobiłem dla nich wszystko co możliwe, że nie mam szansy na dalsze rozwijanie się, odchodzę. nie ma nic gorszego niż tracenie cennego czasu i umiejętności na stanie w miejscu. częste zmienianie pracy, daje mi szanse na poznawanie wielu nowych par oczu, dopisywanie do listy kontaktów w telefonie nowych numerów, które na pewno, kiedyś w przyszłości się przydadzą..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-3750610901173802410?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/3750610901173802410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=3750610901173802410' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/3750610901173802410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/3750610901173802410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/wiedza.html' title='Wiedza'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-6309733939308651004</id><published>2008-05-19T11:14:00.002+02:00</published><updated>2008-05-19T11:18:48.140+02:00</updated><title type='text'>notka urwana</title><content type='html'>ostatnio gniewam sie na siebie sam za brak czasu i zmęczenie które nie daje mi usiąść i spokojnie pomyśleć o tym, jak było. i zły jestem na siebie, ze już niemal zapomniałem jej smak, ze nie tak łatwo mogę ja przywołać w wyobraźni. wiec chociaż o tym jak będzie pomyśle, choć oczy sie zamykają i myśli tańczą nieprzytomnie zanim zapadną w sen.&lt;br /&gt;wiec będzie ona, ja, jakiś pokój w tle, oddech, za nim szelest opadających ubrań.&lt;br /&gt;może słowa, może śmiech na początek. pod dłonią gładkość jej długich włosów.&lt;br /&gt;na ścianie jakaś reprodukcja, najpierw wyraźna, potem już nie wiem co. jej usta, jej palce na mnie z łatwością bez pomocy śliny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-6309733939308651004?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/6309733939308651004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=6309733939308651004' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/6309733939308651004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/6309733939308651004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/notka-urwana.html' title='notka urwana'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-7511217034165366058</id><published>2008-05-18T21:23:00.001+02:00</published><updated>2008-05-18T21:25:15.695+02:00</updated><title type='text'>Uważajcie na słowa.</title><content type='html'>slowa, bo ktos tak wymyslil, okreslaja rzeczy ale nimi nie sa. rzeczywistosc jest jedna a slow duzo. mozna je dodawac, odejmowac i zmieniac nie zostawiajac najmniejszego sladu na obojetnej rzeczywistosci.&lt;br /&gt;zyje w dzungli slow. biegne miedzy nimi jak miedzy ludzmi po bulwarze saint michel. czasem potracam ktores z nich i potem nie daje mi spokoju. dopoki go nie zapisze.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;you are my baby. the one I love and I care for&lt;/i&gt; mowila anna, moja WM. to byly slowa, ktore piescilem w myslach godzinami.&lt;br /&gt; anny juz dawno  nie ma. zostaly slowa nieprzylegajace do rzeczywistosci. tak sie czesto zdarza.&lt;br /&gt;uwazajcie na slowa. tacy jak ja lubia sie nimi bawic.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-7511217034165366058?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/7511217034165366058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=7511217034165366058' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/7511217034165366058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/7511217034165366058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/uwaajcie-na-sowa.html' title='Uważajcie na słowa.'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-6636851908529481547</id><published>2008-05-18T11:16:00.003+02:00</published><updated>2008-05-18T11:24:14.291+02:00</updated><title type='text'>Nareszcie.</title><content type='html'>odlatuję do nowego gniazda. będę miał taras, dwa balkony i święty spokój. wieczorem będę siedzieć na tarasie i będzie tak jakbym wziął proszki na uspokojenie po ciężkim dniu pracy w sercu zakurzonej, rozkrzyczanej  metropolii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-6636851908529481547?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/6636851908529481547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=6636851908529481547' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/6636851908529481547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/6636851908529481547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/nareszczie.html' title='Nareszcie.'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6548520407204690501.post-6463434840005178138</id><published>2008-05-17T10:26:00.002+02:00</published><updated>2008-05-17T10:32:30.702+02:00</updated><title type='text'>Przemówienie.</title><content type='html'>mawiają, że blogi to fikcja. że inni zmyślają, opowiadają niestworzone historie. mój eksponat na wystawie blogowej, będzie pełnił rolę dziennika internetowego, w którym będę dawał upust swojej megalomanii. jest to jedyne miejsce, w którym będę mógł sobie na to pozwolić. i w tym celu został założony, więc będę pisał tylko o sobie i swojej wyjątkowości. tym samym nie ma możliwości, żeby wszystkie te historie były zmyślone, gdyż kłóciłoby się to z ideą terapii jaką sobie osobiście zaleciłem.&lt;br /&gt;trzeba zrozumieć, że na blogu nie ma żadnych zasad, przykazań. serwer przyjmuje przyjmuje wszystkich z otwartymi ramionami, również tych, którzy lubią od czasu do czasu podkoloryzować swoje życie, co by nie zanudzić czytelnika swoją szarą egzystencja. na całe szczęście.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6548520407204690501-6463434840005178138?l=jimmboy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://jimmboy.blogspot.com/feeds/6463434840005178138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6548520407204690501&amp;postID=6463434840005178138' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/6463434840005178138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6548520407204690501/posts/default/6463434840005178138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://jimmboy.blogspot.com/2008/05/przemwienie.html' title='Przemówienie.'/><author><name>jimmboy</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14246028796041509072</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='21' src='http://bp2.blogger.com/_9v0XBTkKHiw/SFIomohkn4I/AAAAAAAAAAM/38bklicN_bE/S220/jim.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry></feed>
